Blog

Homelab za mniej niż 500 zł: jak wybrałem sprzęt do własnego serwera

Do zbudowania użytecznego homelaba nie trzeba kupować racka ani serwera za kilka tysięcy złotych. W moim przypadku najlepszym kompromisem okazał się poleasingowy mini-PC z Proxmoxem.

Gdy zacząłem planować własny homelab, szybko zauważyłem, że internet dzieli się na dwa obozy.

Pierwszy poleca Raspberry Pi, małe mini-PC i tanie komputery poleasingowe. Drugi pokazuje racki, macierze dyskowe, klastry Kubernetes i sprzęt kosztujący kilka albo kilkanaście tysięcy złotych.

Ja potrzebowałem czegoś pomiędzy. Nie chciałem budować domowej serwerowni, ale nie chciałem też kupować sprzętu, który po tygodniu okaże się zbyt ograniczony. Mój cel był prosty: uruchomić Proxmoxa, stworzyć środowisko developerskie, odpalić Codex CLI, podłączyć GitHub MCP i Linear MCP, a w przyszłości dodać NAS.

Najpierw wymagania, potem sprzęt

Przy wyborze sprzętu do homelaba najłatwiej zacząć od porównywania procesorów, benchmarków i konfiguracji z forów. To kuszące, ale zwykle prowadzi do kupowania sprzętu "na zapas".

Lepsze pytanie brzmi: jakie problemy ma rozwiązywać ten homelab?

W moim przypadku były trzy główne obszary: development, backup danych i wirtualizacja.

Development: jedno środowisko dostępne 24/7

Najważniejszym zastosowaniem miało być środowisko developerskie dostępne z każdego miejsca. Chciałem mieć na jednej maszynie repozytoria GitHub, konfigurację terminala, narzędzia developerskie, Codex CLI oraz integracje przez MCP.

To środowisko miało działać niezależnie od laptopa. Jeśli zamknę komputer, agent nie powinien tracić sesji. Jeśli zaloguję się z innej maszyny albo telefonu, powinienem trafić do tego samego miejsca.

Dlatego od początku wiedziałem, że sprzęt musi pracować stabilnie 24/7, mieć sensowny zapas RAM-u i dobrze współpracować z Linuksem.

Backup danych i przyszły NAS

Drugim zastosowaniem będzie NAS. Nie był to pierwszy etap projektu, ale chciałem zostawić sobie możliwość rozbudowy.

Docelowo planuję używać homelaba do backupu zdjęć z iPhone'a, przechowywania dokumentów i archiwizacji maszyn wirtualnych. To oznacza, że sprzęt nie musi od razu mieć ogromnej liczby dysków, ale powinien pozwalać na sensowną rozbudowę albo podłączenie zewnętrznego storage'u.

Wirtualizacja i Proxmox

Od początku zakładałem użycie Proxmoxa. Nie chciałem instalować wszystkich usług bezpośrednio na jednym systemie. Zależało mi na snapshotach, łatwym backupie i separacji środowisk.

To oznaczało kilka wymagań technicznych:

  • procesor z obsługą wirtualizacji sprzętowej VT-x,
  • minimum 16 GB RAM,
  • szybki dysk SSD,
  • rozsądny pobór energii, bo maszyna będzie działać cały czas.

Opcja 1: Dell Optiplex 3020 Micro

Pierwszą rozważaną opcją był Dell Optiplex 3020 Micro z procesorem Intel Core i5-4590T, 16 GB RAM i dyskiem SSD 480 GB.

To bardzo tani i łatwo dostępny sprzęt. Do prostego serwera Linux, NAS-a albo podstawowego homelaba nadal byłby wystarczający. Problemem jest wiek platformy: procesor z 2014 roku, DDR3 i mniejsze możliwości rozbudowy.

Wniosek był prosty: Dell pewnie działałby poprawnie, ale nie był najlepszym wyborem pod środowisko, które ma się rozwijać razem z agentami AI i kolejnymi usługami.

Opcja 2: Beelink Mini S12 Pro

Drugą opcją był Beelink Mini S12 Pro z procesorem Intel N100. To nowocześniejsza platforma, bardzo niski pobór energii i cicha praca.

Gdybym kupował nowy sprzęt, byłby to bardzo mocny kandydat. Problemem była cena. Przy moim budżecie i zastosowaniu używany mini-PC dawał lepszy stosunek ceny do możliwości.

Beelink wygrywa energooszczędnością i nowoczesnością, ale niekoniecznie opłacalnością, jeśli celem jest tani homelab do developmentu, Proxmoxa i kilku usług.

Opcja 3: Lenovo ThinkCentre M710q

Ostatecznie wybrałem Lenovo ThinkCentre M710q z procesorem Intel i5-7400T, 16 GB DDR4 i wbudowanym Wi-Fi.

To mały komputer poleasingowy, który często pojawia się w homelabach. Ma sensowną wydajność, obsługuje VT-x i VT-d, używa DDR4 i można go kupić za kilkaset złotych.

Nie jest to najnowszy sprzęt i ma ograniczone możliwości rozbudowy, ale w moim scenariuszu był najlepszym kompromisem między ceną, możliwościami i poborem energii.

Dlaczego Lenovo M710q?

1. Cena

Komputer kosztował mniej niż nowy Raspberry Pi z kompletem akcesoriów. Po doliczeniu zasilacza, obudowy i dysku Raspberry Pi przestaje być tak tanie, jak często się wydaje.

Lenovo od razu dawało mi procesor x86, 16 GB RAM i SSD. Do środowiska developerskiego i Proxmoxa to bardzo praktyczny zestaw startowy.

2. Wydajność

Intel i5-7400T bez problemu radzi sobie z Proxmoxem, Ubuntu Server, GitHub MCP, Linear MCP i Codex CLI. Przy moim zastosowaniu CPU nie jest wąskim gardłem.

Znacznie ważniejsze są RAM, stabilność i przestrzeń dyskowa. 16 GB RAM pozwala spokojnie zacząć, uruchomić pierwsze maszyny i sprawdzić rzeczywiste potrzeby przed rozbudową.

3. Zużycie energii

To często pomijany temat. Homelab działa 24/7, więc pobór energii ma znaczenie. Nie chciałem dużego serwera, głośnych wentylatorów ani sprzętu, który podniesie rachunki za prąd bez realnej korzyści.

Mini-PC idealnie pasuje do takiego scenariusza: jest mały, cichy i wystarczająco wydajny.

Pierwsza niespodzianka: KVM i BIOS

Po instalacji Proxmoxa zobaczyłem komunikat:

No support for hardware accelerated KVM virtualization detected

Na pierwszy rzut oka wyglądało to jak problem sprzętowy. Procesor powinien wspierać wirtualizację, a Proxmox twierdził, że nie może użyć sprzętowego KVM.

Okazało się, że VT-x było po prostu wyłączone w BIOS-ie. Po włączeniu wirtualizacji wszystko zaczęło działać poprawnie.

To dobra lekcja: nawet jeśli procesor obsługuje wirtualizację, trzeba upewnić się, że jest ona aktywna w BIOS-ie. Przy sprzęcie poleasingowym ustawienia BIOS-u potrafią być dalekie od tego, czego oczekujemy.

Jak wygląda mój aktualny setup?

Na dziś cały homelab jest bardzo prosty:

Lenovo ThinkCentre M710q
│
└── Proxmox VE
    │
    └── VM: dev-ubuntu
        │
        ├── Workspace
        │   └── GitHub repositories
        │
        ├── Codex CLI
        │
        └── MCP Integrations
            ├── GitHub MCP
            └── Linear MCP

Do zdalnego dostępu z iPhone'a używam Termiusa oraz Tailscale. Dzięki temu mogę połączyć się przez SSH z maszyną developerską bez wystawiania jej bezpośrednio do publicznego internetu.

Całość zajmuje mniej miejsca niż większość routerów Wi-Fi. Nie wygląda jak serwerownia, ale spełnia swoje zadanie: daje mi prywatną maszynę developerską, która działa cały czas.

Czego nie kupiłem i dlaczego?

Raspberry Pi

Raspberry Pi to częsta rekomendacja dla początkujących. Sam długo brałem je pod uwagę, ale ostatecznie zrezygnowałem.

Powody były trzy: ceny Raspberry Pi nie są już tak atrakcyjne jak kiedyś, po doliczeniu akcesoriów koszt zbliża się do używanego mini-PC, a architektura ARM czasami utrudnia korzystanie z narzędzi developerskich.

Do wielu projektów Raspberry Pi nadal ma sens. Do mojego scenariusza - Proxmox, x86, Codex CLI, repozytoria i MCP - mini-PC był po prostu praktyczniejszy.

Duży serwer rackowy

Duży serwer wygląda efektownie, ale nie rozwiązywał moich problemów lepiej niż mini-PC. Dawałby większy pobór energii, więcej hałasu i wyższe koszty.

Bez realnych korzyści dla mojego zastosowania.

Ile zasobów naprawdę potrzeba?

Po pierwszych testach mam prosty wniosek: większość początkujących przeszacowuje wymagania.

Mój serwer bez problemu obsługuje Proxmoxa, Ubuntu Server, Codex CLI, GitHub MCP i Linear MCP na sprzęcie z i5-7400T i 16 GB RAM.

To nie znaczy, że taki sprzęt wystarczy każdemu. Jeśli ktoś planuje wiele maszyn, większy NAS, intensywne przetwarzanie danych albo lokalne modele AI, wymagania będą inne. Ale do startu z praktycznym homelabem nie trzeba kupować sprzętu za kilka tysięcy złotych.

Wnioski

Największy błąd początkujących polega na próbie kupienia sprzętu "na zapas". Łatwo wtedy skończyć z drogą maszyną, która przez większość czasu się nudzi.

Znacznie lepiej zacząć od taniego mini-PC, uruchomić pierwsze usługi, sprawdzić rzeczywiste potrzeby i rozbudowywać homelab stopniowo.

Dokładnie tak zrobiłem. Lenovo ThinkCentre M710q nie jest najbardziej efektownym sprzętem, ale daje mi to, czego potrzebowałem: mały, cichy i tani serwer do developmentu, Proxmoxa, Codex CLI i dalszych eksperymentów.

Co dalej?

W następnym wpisie pokażę, jak zainstalowałem Proxmoxa na Lenovo ThinkCentre M710q i skonfigurowałem pierwszą maszynę wirtualną.

W tym: konfigurację sieci, problem z KVM, pierwsze logowanie do Proxmoxa i przygotowanie środowiska pod Ubuntu Server.